sobota, 23 lutego 2013

Gulasz wołowy z winem

Ostatnio na blogach pojawia się dużo wpisów z wołowiną po burgundzku. Postanowiłam i ja zrobić francuski przysmak. Oczywiście nie miałam burgundzkiego wina, boczku i szalotek w związku z tym postanowiłam zrobić francuski gulasz po swojemu. I tak oto wyszedł gulasz wołowy z czerwonym winem i polską cebulką. Mięso jest bardzo miękkie i aromatyczne, a to za sprawą 3 godzinnego bulgotania w żeliwnym garze. Polecam, idealnie smakuje w połączeniu z dodatkiem słodkich marchewek i suszonej ostrej papryki.


Składniki dla 4 osób:
  • 1/2 wołowiny gulaszowej (II gatunek)
  • 1,5 szklanki wina czerwonego
  • 1,5 -2 szklanki wody
  • łyżka koncentratu pomidorowego
  • dwie marchewki
  • 4 małe cebulki
  • mąka do oprószenia mięsa
  • tłuszcz do smażenia
  • dwa ziarnka ziela angielskiego
  • liść laurowy
  • szczypta lubczyku i suszonej ostrej papryki
  • sól i pieprz do smaku.

Wołowinę kroję na dużą kostkę tj ok, 2-3 cm. Obtaczam w mące i smażę na rozgrzanym tłuszczu do zrumienienia. Do mięsa wkładam obrane i pokrojone marchewki, cebulkę przekrojoną na ćwiartki i łyżkę koncentratu. Całość przesmażam do zrumienienia cebulki i zalewam winem. Po dodaniu wina, z mąki, w której było obtoczone mięso powstanie gęsty sos.  Dodaję przyprawy za wyjątkiem soli. Mieszam dokładnie mięso i warzywa, tak aby nic nie przywierało do dna garnka. Dolewam wodę, przykrywam garnek i duszę przez 3 godziny na bardzo małym ogniu od czasu do czasu mieszając. Możecie mięso wstawić również do piekarnika nagrzanego do 140 stopni i piec 3 godz. Po tym czasie posolić i gotowe!




2 komentarze:

  1. czyli zrobilas to co Francuzi nazywaja "daube" od wloskiego slowa "dobba" czyli marynata, choc nie zawsze mieso sie marynuje, ale zawsz dlugo dusi w sosie z wina i przypraw. U mnie tez dzis daube choc przepisu jeszcze nie zamiescilam, to za kilka dni. Bardzo ladnie wyglada twoja wolowina!

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawdą jest, że człowiek całe życie się uczy. Nie znałam określenia daube :) Dumna jestem, że dostałam taki miły komentarz od autorki "Niani w Paryżu". WOW :)

    OdpowiedzUsuń